logo

Flores – podsumowanie

Planując swój indonezyjski urlop długo biłem się z myślami. Indonezji całej zwiedzić się nie da – wybór jednej wyspy to rezygnacja z innej i to boli, bo każda wydaje się arcyciekawa. Decyzja musi kiedyś zapaść i w moim wypadku padło na Flores. Cieszę się, że na niej się skupiłem i dziś napiszę, co mi się tam podoba.

1. Atrakcje Flores i okolic

Nie przepadam za tłumem i coraz częściej unikam w podróży miejsc typu must see. Bywają one przereklamowane, a nawet jeśli rzeczywiście są godne uwagi, to przyjemność obcowania z nimi jest wątpliwa ze względu na chmary turystów. Nie czepiam się tłumów, bo jestem ich częścią, ale kiedy mogę,  schodzę im z drogi. Z drugiej strony na wakacjach lubię mieć coś do zobaczenia. Choćby plaża była nie wiem jak rajska, to nudzi mi się po maksymalnie 2-3 dniach. Hotel może mieć złote krany, jacuzzi, śpiewającą obsługę i grające sedesy, ale nie bierze mnie to – po ponad pięciu latach w branży hotel kojarzy mi się z robotą, a nie z wypoczynkiem. Nie potrafię siedzieć w restauracji i nie rozkminiać organizacji pracy kelnerów, nie analizować procedur na recepcji, nie oceniać czystości i funkcjonalności pokoju. Zboczenie i już. 😄 W okolicy musi być coś do zwiedzenia, bo siedzenie w miejscu jest nie dla mnie. Flores spełnia to kryterium, a przy tym nie jest wyspą bardzo obleganą, czyli po prostu ideał. Komodo i Kelimutu to jedne z lepszych atrakcji przyrodniczych, jakie widziałem w życiu, a jest też kilka pomniejszych. Błękitna plaża niedaleko Ende to świetny przykład. Szkoda by jechać specjalnie do tego miasta, aby ją zobaczyć, ale jest idealna na krótki wypad, kiedy już się tam jest. Podobnie jest z wioskami pod Bajawą.

DSC04118

Ende – dom, w którym na wygnaniu w latach trzydziestych przebywał prezydent Sukarno. Tu go oświeciło i tak powstała Pancasila – ideowy fundament przyszłej niepodległej Indonezji. Wstęp wolny.

DSC04054

Nangapanda – godzina jazdy wzdłuż wybrzeża od Ende.

2. Widoki

Flores jest po prostu piękna. Można to zapewne powiedzieć o każdej indonezyjskiej wyspie, ale po kilku miesiącach na Jawie mój zmysł estetyczny na Flores oszalał z radości. Jawa jest fajna, ma dużo atrakcji i pięknych zakątków, ale brzydota bije chwilami po oczach. Miasta są zatłoczone, brudne i pozbawione jakiegokolwiek uroku, plaże toną w śmieciach, rzeki są jak ścieki pełne odpadów, a korki zdarzają się nawet na górskich drogach pośrodku niczego. Flores jest inna. Przede wszystkim wyróżnia ją zieleń na każdym kroku. Lasy, góry, pola ryżowe – nawet kilkugodzinna podróż autobusem po kiepskich drogach mniej męczy, kiedy za oknem nieustająca sielanka. Fragmenty trasy wzdłuż wybrzeża też robią wrażenie. Miasta są prowincjonalne i same w sobie nie oferują wiele, ale nie odpychają (no może poza Bajawą, która wydała mi się dość upiorna). Przechodzenie przez ulicę to nie sport ekstremalny, a smród spalin nie jest tak drażniący. Również lotnisko w Ende jest ładnie położone. Startowanie z niego zapewnia fantastyczne widoki, chociaż z drugiej strony procedury bezpieczeństwa nie są chyba tym, co najbardziej zajmuje jego personel. 😉

DSC03907

Do Moni przyjeżdża się zobaczyć wulkan Kelimutu, ale warto przejść się po okolicy. Do wodospadu dociera się wchodząc w krzaki naprzeciwko restauracji Rainbow.

DSC04027DSC04035DSC04132

3. Ekologia

Wyspa nie jest tak brudna jak inne miejsca w kraju. Główną przyczyną jest oczywiście gęstość zaludnienia. Nie można porównywać ilości śmieci produkowanych przez niespełna dwumilionową populację z tym, co wyrzuca 145 mln mieszkańców Jawy. Relatywnie czysta Flores bierze się chyba jednak z czegoś więcej. Rozmawiałem wielokrotnie z Jawajczykami o śmieciach w ich otoczeniu. Na poziomie deklaracji oczywiście chcieliby, aby było ich mniej, ale w żaden sposób do tego nie dążą. Ich świadomość ekologiczna jest żadna, a nawyki fatalne. Każda pierdoła musi być zapakowana w oddzielny woreczek foliowy, do każdego napoju łącznie z gorącą herbatą musi być dołączona plastikowa rurka itd. Plastik kochają i nie potrafią bez niego żyć. Wszystko jest jednorazowe i natychmiast po użyciu trafia na ulicę, trawnik (jeśli w ogóle takowy jest gdzieś w okolicy) lub do rzeki. Tymczasem na Flores w kilku miejscach zobaczyłem to:

DSC04046DSC04049

Ktoś myśli o tym, aby ograniczyć zużycie jednorazowych butelek i toreb! Nawet jeśli w porównaniu z Europą jest tu wciąż dość brudno, to pojawiła się jakaś refleksja ekologiczna, a to w znanej mi dotychczas Indonezji rzecz niebywała. Trzymam za nich kciuki, bo to rewelacyjne miejsce i szkoda by było, gdyby utonęło kiedyś w śmieciach.

4. Ludzie

Indonezyjczycy są generalnie mili, uprzejmi, gościnni. Jawajczycy jednak wydają mi się przy tym trochę spięci. Ich kultura jest wyraźnie shierarchizowana, mocno się zawsze gimnastykują, aby nikogo nie urazić i długo zachowują dystans. Myślę, że w dłuższej perspektywie są świetnym materiałem na oddanych przyjaciół, natomiast raczej nie na kumpli. Z mieszkańcami Flores jest trochę inaczej. Sprawiają wrażenie bardziej wyluzowanych. Nie bez znaczenia jest tu pewnie religia. Muzułmańskie normy obyczajowe są na pewno sztywniejsze i bardziej restrykcyjne niż te katolickie. Nawet katolicyzm, który tu dominuje wydaje się dość powierzchowny. Tak czy siak, na Flores czujesz się bardziej jak na karaibskiej wyspie niż jak w największym muzułmańskim kraju świata. Ludzie słuchają tu często reggae, noszą dredy, nawet ich uroda jest bardziej jamajska niż azjatycka. 😄

DSC03926

Agnes – niezwykle komunikatywna właścicielka knajpki w Moni, wynajmuje też pokoje. Obiecałem promować jej usługi, co niniejszym czynię. Jedzenie bardzo smaczne, pokoje o standardzie bardzo podstawowym, ale tanie. Nr tel. 082145439826.

Dwa razy, w Bajawie i Ende, wynająłem na cały dzień ojeka (mototaksówkarza), który woził mnie po okolicy. W obu przypadkach skończyło się na spotkaniu towarzyskim w ich domach przy kawie w oparach goździkowych papierosów. Raz proponowali mi arak (lokalny bimber), ale odmówiłem. Nie jestem już niestety na tyle młody i szalony, aby pić alkohol niewiadomego pochodzenia z nieznajomymi, w miejscu z którego nawet na trzeźwo nie trafiłbym do hotelu, w perspektywie mając samolot powrotny następnego dnia o świcie. Jakieś 10-15 lat temu zapewne byłbym pomysłem zachwycony. 😄

DSC04121

Jeszcze jedną historię muszę przytoczyć, bo zrobiła na mnie wrażenie. Trafiłem do Ende po powrocie z Kelimutu. Z jakiegoś powodu nie mogłem znaleźć noclegu. Miejsce nie wydawało mi się szczególnie oblegane przez turystów, ale w trzech hostelach pod rząd powiedzieli mi, że nie mają wolnych pokoi, chociaż żywej duszy tam nie widziałem. Trochę zrezygnowany wstąpiłem do knajpy coś zjeść i zastanowić się nad swoim położeniem. Po kilku minutach weszły tam trzy osoby. Kojarzyłem chłopaka i jego matkę z Moni, gdzie spałem dzień wcześniej. Wynajmowali tam pokoje dla turystów, ale akurat z ich usług nie skorzystałem. Matka sama od siebie zagadnęła mnie, czy to ja nocowałem wczoraj u ich sąsiadki, bo chyba mnie rozpoznaje. Wypytała, czy mam gdzie spać, a kiedy odpowiedziałem, że właśnie mam z tym problem, zaproponowała pomoc. Nie był to typowy scenariusz, czyli naganiacze ciągnący prowizję od przywiezionego do hotelu gościa. Przedstawili mi szeroki wachlarz miejsc noclegowych w różnym standardzie, zawieźli mnie tam samochodem, upewnili się, że niczego więcej nie potrzebuję, życzyli miłego dnia i pojechali. Za wożenie mnie po Ende nie wzięli ani rupii. Nie byłem ani ich klientem, ani znajomym, ani nawet nie powiedziałem im sam od siebie dzień dobry, kiedy weszli do restauracji, w której siedziałem. Ot, uczynność w czystej postaci.

Dlatego lubię Flores.

Chcesz poczytać więcej o Flores. Zainteresuje Cię:

Komodo – i smoki też tam były!

Kelimutu – trzy jeziora, wschód słońca i duchy.

Bajawa – co robić w miejscu, gdzie nic nie ma? 

Facebookby feather


  • Iwona Gogulska

    Też mieliśmy podobną sytuację, jak ta, którą opisujesz pod koniec tekstu. Tylko że akurat w Macedonii. Uratowały nas w zasadzie nasze motocykle, bo to dzięki nim jeden z miejscowych zwrócił na nas uwagę, a następnie pomógł znaleźć nocleg.

    • To optymistyczne, że dobrzy ludzie są wszędzie.

  • LeonSiPL

    Wodospad i plaże przecudne <3 i po twoich opisach ludzie też wydają się bardzo mili.
    A co do wyboru trasy, to znam ten ból, czasami mam problem i nie wiem, co wybrać, a niestety wszystkiego się nie da 😛

    • No właśnie. Świat taki wielki, a życie takie krótkie.

  • Wow, chyba te zdjęcia i relacja rozbudziły mój apetyt na dalsze podróże 🙂 Chcę więcej! 🙂

    • Uważaj, bo to nałóg 😉

      • Widzisz – ja tu próbuję w Europie zostać a Ty mnie kusisz! Jak tak można? 😛

        • Europa też jest fajna, ale świat się na niej nie kończy. 😄

Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox
Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox