logo

Gdzie mnie wywiało?

Z braku interesujących spraw bieżących postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane mi ostatnio pytanie. Gdzie ja w ogóle jestem i dlaczego?

Otóż jestem w Indonezji – kraju w południowo-wschodniej części Azji, który jeśli komuś w Polsce się z czymś kojarzy, to najwyżej z tym, że jego flaga jest identyczna jak nasza, tylko odwrócona do góry nogami. Jeśli można powiedzieć, że flaga ma nogi. Każdy, kto próbował zrobić zdjęcie powiewającej fladze, wie, że w momencie wycelowania w nią obiektywu aparatu wiatr przestaje nagle wiać. Tym bardziej proszę o docenienie, że cokolwiek tu widać 😉

DSC01180

Ok, flaga flagą, ale czy naprawdę nie mamy nic więcej do powiedzenia na temat tego kraju? Jak ktoś się mocno skupi, to zapewne wykrztusi z siebie: Bali. Tak, Bali to jedna z ponad 17000 indonezyjskich wysp. Najbardziej znana na Zachodzie, bo szalenie popularna wśród zachodnich turystów, ale wcale nie największa, a już na pewno nie najbardziej reprezentatywna. Posiada unikalną kulturę, zdecydowanie różniącą się od reszty tego największego wyspiarskiego kraju świata. Bali zamieszkują głównie hinduiści, natomiast zdecydowana większość Indonezyjczyków to muzułmanie, ale do religii jeszcze wrócimy.

Tak więc już wiemy, że Indonezja jest wielka i zróżnicowana. Co to znaczy wielka? Wielka to znaczy ponad 6 razy większa niż Polska i dużo bardziej rozstrzelona, bo zajmuje 3 strefy czasowe. Wielka oznacza również, że jej populacja jest wielka. Mieszka tu około 250 milionów ludzi – więcej mieszkańców mają tylko 3 kraje na świecie: Chiny, Indie i USA. Dla porównania Rosja ma około 140 mln, a najludniejsze w całości znajdujące się w Europie państwo, czyli Niemcy 80 mln ludzi.

Wypada zatem wiedzieć, kim są Indonezyjczycy, bo ich kraj to nie jakiś trzecioplanowy gracz, ale państwo ważne zarówno pod względem demograficznym, gospodarczym, jak i politycznym i militarnym. Jeśli pytamy o to kim są Polacy to sprawa jest dość prosta. Polacy to środkowoeuropejski naród słowiański, posługujący się językiem polskim, w przeważającej większości wyznania katolickiego. Z Indonezyjczykami tak łatwo nie jest. Otóż stanowią oni mieszankę kilkuset grup etnicznych, z których największa to zamieszkujący głównie Jawę Jawajczycy (ok. 40%). 200 mln ludzi mówi językiem indonezyjskim, chociaż tylko dla 40 mln jest on językiem ojczystym. Reszta na co dzień posługuje się jednym z 700 innych języków i dialektów. Jeśli ktoś myśli jednak, że to jakieś wypadłe sroce spod ogona narzecza to się myli. Na przykład takim jawajskim mówi 100 mln ludzi, a najstarsze teksty pisane w tym języku pochodzą z początków IX wieku, jakieś 150 lat przed Mieszkiem I.

Sytuację językową w Indonezji przedstawię na przykładzie mojego domu. Większość jego mieszkańców to Jawajczycy, którzy na co dzień mówią po jawajsku, ale duża część pochodzi z wyspy Madura i między sobą rozmawiają po madursku. Madurczycy w większości znają również jawajski, więc używają go w kontaktach z Jawajczykami. Nie wszyscy jednak mówią nim biegle, więc muszą się posiłkować oficjalnym indonezyjskim, który żeby było jeszcze ciekawiej, oparty jest głównie na malajskim z silnymi wpływami niderlandzkimi i portugalskimi. Jeden z moich współlokatorów jest Madurczykiem, ale dzieciństwo spędził na Borneo (ind. Kalimantan) i biegle mówi w jednym z tamtejszych języków, chociaż tu na Jawie nie ma z kim w nim porozmawiać. Mój dom jest jednocześnie szkołą, a w szkołach w Indonezji mówi się w oficjalnym indonezyjskim i tak też jest u nas podczas lekcji, chociaż tylko dla jednego z moich uczniów jest to język ojczysty. Moja rola polega na tym, aby uczniowie i nauczyciele mieli ciągły i żywy kontakt z językiem angielskim, więc cały czas rozmawia się tu też po angielsku. Towarzystwo jest mocno religijne. Wszyscy codziennie czytają wspólnie Koran po arabsku, chociaż bardzo nieliczni rzeczywiście rozumieją arabski. Znają pismo, a nawet umieją recytować obszerne fragmenty, ale aby pojąć znaczenie posiłkują się tłumaczeniami.

DSC01085

Jeśli dobrze liczę to w około trzydziestoosobowej grupie w codziennym użyciu jest 5 języków, nie licząc mojego polskiego, bo go tu nie używam, ponieważ nie mam z kim. Indonezyjczyk znający biegle 2 języki (swój i urzędowy indonezyjski) to norma, 3 to żadna rewelacja, dopiero ktoś kto zna 4-5 języków ma się czym pochwalić. Dużo znacie osób władających pięcioma językami? Ja w ostatnich 3 tygodniach poznałem takich kilku.

Postanowiłem jeszcze przed przyjazdem tutaj, że nauczę się indonezyjskiego najlepiej, jak to jest możliwe w ciągu 6 miesięcy. Powyższy miszmasz powoduje jednak, że jestem coraz bardziej sceptyczny. Uczę się go, jest w miarę prosty, posługuje się alfabetem łacińskim, więc problem niezrozumiałego pisma odpada, ale kłopot polega na tym, że poza sytuacjami oficjalnymi prawie nikt go tu nie używa 😉

Ok, jak już poradziliśmy sobie z językami Indonezji, to zabierzmy się za religię. Jest ich tu 6 oficjalnych. Każdy Indonezyjczyk ma jedną z nich wpisaną do dowodu osobistego. Kiedy kupowałem sobie mobilny pakiet internetowy musiałem obok innych danych podać wyznanie: islam, protestantyzm, katolicyzm, hinduizm, buddyzm lub konfucjanizm – w takiej kolejności. Opcja ateizm nie występuje. Zdecydowana większość (grubo ponad 80%) to muzułmanie. Islam nie kojarzy się ostatnio najlepiej. Myślimy islam, a zaraz za tym pojawiają się skojarzenia Arabowie i terroryzm. Niewiele osób ma jednak świadomość, że największym państwem muzułmańskim na świecie jest Indonezja, która z Arabami ma tyle wspólnego, że Koran jest napisany po arabsku. W związku z dominacją islamu Europejczyk zauważa tu od razu kilka rzeczy.

Po pierwsze zdecydowana większość kobiet zasłania włosy chustą, chociaż nie jest to obowiązkowe. Na przykład w szkole pielęgniarskiej, w której uczę normą jest, że w trzydziestoosobowej grupie 2-3 dziewczyny nie noszą chusty i nikt nie robi im z tego powodu problemu. W dużych miastach ten odsetek może być trochę większy, chociaż widziałem też kobiety z odsłoniętymi włosami w zapadłych dziurach. Oddzielny wpis o muzułmańskim stroju się tworzy.

DSC01178DSC01117

Po drugie nie pije się tu raczej alkoholu, chociaż nie jest on zakazany. Wielu moich znajomych twierdzi, że nigdy nie poznało smaku piwa, ani tym bardziej czegoś mocniejszego, ale nie wszyscy. W miastach rzadko, ale zdarzają się grupki pijanej młodzieży, ale to tylko takie szczeniackie eksperymentowanie. Picie nie jest częścią tej kultury.

Po trzecie meczety są wszędzie i trzeba się przyzwyczaić do pięciokrotnego w ciągu dnia nawoływania do modlitwy. Pierwsze następuje przed czwartą rano, a głośniki mają solidne. Ja jednak, jako osoba, która potrafi spać w każdym miejscu, w każdej pozycji i w każdych warunkach, mocno tego nie odczuwam.  Tylko w dwie pierwsze noce się obudziłem, a teraz już tego nie słyszę. W ciągu dnia zdarza mi się mimowolnie podśpiewywać za muezinem.

DSC01116

Według Wikipedii Indonezja jest na 47 miejscu na świecie pod względem intensywności prześladowania chrześcijan. Nie wiem, czy to wysoko, czy nisko w rankingu, ale prześladowany się nie czuję. W Bululawang działają 2 kościoły protestanckie, najbliższy katolicki jest godzinę jazdy ode mnie. Jeszcze tam nie byłem, ale Ci straszni muzułmanie wokół w każdą niedzielę upominają mnie, że powinienem i w razie czego mogą mnie podwieźć.

Exif_JPEG_420

Wiecie już trochę o Indonezji, więc znacie odpowiedź na pytanie, gdzie mnie wywiało? Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Siedem lat temu pokochałem Azję i obiecałem sobie, że tu wrócę, jak tylko nadarzy się okazja. Okazja się nadarzyła, więc jestem. Wtedy była to Kambodża, ale moje serce jest pojemne, więc mogę też pokochać Indonezję.

 

Facebookby feather


Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox
Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox