logo

Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu

Podróż nie zaczyna się na dworcu, lotnisku, ani nawet w momencie wyjścia z domu. Nie kończy się też w chwili powrotu. Przygotowania przed, a później pielęgnowanie wspomnień to jej nieodłączne elementy. W ramach tej pielęgnacji przeczytałem właśnie książkę Elizabeth Pisani Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu, wydaną przez wydawnictwo Czarne. Przed Wami recenzja i konkurs.

Exif_JPEG_420

Jak streścić Indonezję na 456 stronach? – przed takim zadaniem stanęła Elizabeth Pisani. Nie trafiło na laika, bo mieszkała tam wiele lat, była dziennikarką, potem badaczką problematyki HIV/AIDS. Mówi po indonezyjsku, zna świetnie miejscowe realia, trudno znaleźć obcokrajowca, który lepiej by się nadawał do opowiedzenia innym bule (białasom), co to za zwierzę ta Indonezja. Podjęła wyzwanie i obmyśliła to sobie w ten sposób: objadę kraj dookoła, mając w głowie jakiś ogólny plan, ale pozwalając też trochę nieść się wypadkom. Przyjęła, że na wszelkie propozycje, zaproszenia, sugestie spotkanych ludzi będzie odpowiadać „tak”. Co z tego wyszło?

Ktoś, kto oczekiwałby, że Indonezja itd. będzie kolejnym lekkim i przyjemnym zapisem backpackerskiej wędrówki, pewnie się rozczaruje. Autorka wprawdzie podróżuje lokalnymi środkami transportu z plecakiem, ale nie jest to typowy rajd od atrakcji do atrakcji. Nie chodzi jej o zaliczenie każdej indonezyjskiej wyspy, co zresztą byłoby niewykonalne, bo ludzkie życie nie jest wystarczająco długie, ale zebranie wielu różnych historii. Jak sama pisze, postrzegamy Indonezję przez pryzmat dominującej kultury jawajskiej, ewentualnie barwnej balijskiej. A tymczasem kraj ten to dość przypadkowo powstały zlepek w dużej mierze niezależnych od siebie tradycji, grup etnicznych, religii. U schyłku ery kolonialnej pojawił się taki koncept jak Indonezja, w wyniku splotu różnych okoliczności przyjął się i tak siłą rozpędu trwa do dziś. Po drodze zaczęło mówić się o mieszkańcach archipelagu jako o narodzie. Tytuł Indonezja itd. odnosi się do fragmentu deklaracji niepodległości tego kraju zawierającego to kluczowe „itd.” Chyba nikt u zarania nie wiedział, czym ta Indonezja ma być. Ogłoszono niepodległość, a resztę pozostawiono własnemu biegowi.

Po niespełna 70 latach od tej deklaracji Elizabeth Pisani rusza w swoją podróż sprawdzić jak historia rozwinęła ten skrót. Czym dzisiaj jest Indonezja? Czy mieszkańcy odległych geograficznie i kulturowo wysp w ogóle się z nią identyfikują? Czy możliwe jest stworzenie jakiejś wspólnej tożsamości dla 250 mln ludzi, których więcej dzieli niż łączy? Opowieści zwykłych ludzi, których spotyka dziennikarka, wpisane są w szeroki kontekst historyczno-polityczno-społeczno-religijny. Pewnie do tego tasiemca słowotwórczego mógłbym dodać jeszcze kilka członów, bo książka jest niesłychanie wielowymiarowa i dobrze osadzona w źródłach i statystykach. To sprawia, że nie jest to literatura lekka, natomiast bardzo interesująca.

W innych recenzjach spotkałem się z opiniami, że język jest niestrawny. Nie powiem, że porwał mnie swoją finezją, ale nie czułem się zmęczony lekturą. Autorka wplata w narrację luźniejsze fragmenty o wyciąganiu rękami sandałka zatopionego w bagnie, czy herbatce u zmarłej babci, dając czytelnikowi chwilę wytchnienia od niekiedy skomplikowanych wywodów. W związku z tym mnie książka ani przez chwilę nie nudziła, ale biorę poprawkę na to, że po pierwsze lubię tego typu reportaże i czytam ich dużo, po drugie temat żywo mnie interesuje, a po trzecie już wcześniej miałem jakąś wiedzę o Indonezji, więc nie czułem się aż tak zagubiony w gąszczu nieznanych faktów, miejsc i osób.

Dla kogo jest Indonezja itd.?

Będzie ciekawa dla każdego, kto interesuje się Azją Południowo-Wschodnią nie tylko jako kierunkiem wakacyjnym i pozaeuropejską historią XX w. Dla tych, którzy byli w Indonezji i po fakcie chcieliby uzupełnić wiedzę na jej temat. Dla tych, którzy się tam wybierają i chcieliby posiąść taką wiedzę przed wyjazdem. Dla tych, którzy tam nie byli i nie będą, ale lubią reportaże jako takie – poza tym, że akcja dzieje się w Indonezji, to mamy tu sporo ciekawych ludzkich historii.

KONKURS!

Ostatnio spodobała mi się idea puszczania w świat przeczytanych książek. Skoro tę już przeczytałem, to nie potrzebuję jej na swojej i tak przepełnionej półce. Jeśli chcesz odciążyć mój regał, napisz to po prostu w komentarzu. Mam tylko jeden egzemplarz, więc swoją prośbę musisz jakoś dobrze umotywować. Koszt przesyłki w Polsce biorę na siebie.

Przy okazji zachęcam do polubienia mojego fejsbukowego fanpejdża (np. TUTAJ), zapisania się na newsletter (formularz po prawej stronie lub pod wpisem, w zależności od tego, na jakim urządzeniu czytasz te słowa) lub/i rozpoczęcia obserwowania mnie na Instagramie. To nie ostatnia książka, której zamierzam się w podobny sposób pozbyć. Będę informował o tym za pośrednictwem wszystkich powyższych kanałów, dlatego warto je śledzić.

Pozdrawiam i czekam na komentarze do niedzieli 22 maja 2016 roku, do godz. 23:59 polskiego czasu.

Facebookby feather


Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox
Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox