logo

MISTER! PHOTO PLEASE!

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być małpką w zoo?

Większość podróżników fotografuje. Ja również w podróży robię zdjęcia, chociaż fotografem bym się nie nazwał. Używam zwykłego kompaktowego aparatu, a fotki z wakacji traktuję wyłącznie jak dokumentację tego, co mi się przydarzyło, a na pewno nie jak sztukę. Lubię oglądać dobre, profesjonalne zdjęcia, ale osobiście chyba nigdy nie wciągnę się w fotograficzne hobby. Znajomi po każdym moim wyjeździe dopominają się zdjęć, więc nauczyłem się z tego obowiązku wywiązywać, chociaż zazwyczaj, kiedy jestem w pięknym miejscu wolę je chłonąć bezpośrednio oczami bez pośrednictwa obiektywu. Aparatu zawsze tak potwornie mi się nie chce wyjąć z torby 😉 Kiedy już go wyjmę jakoś to leci i nawet bywa ciekawie. Z kilku moich zdjęć jestem naprawdę dumny, ale ich wysoka jakość wynika raczej z przypadku niż moich umiejętności. Czasami będąc w jakimś wyjątkowym miejscu z premedytacją nie włączam aparatu. To takie samolubstwo. Chcę, aby pewne chwile były wyłącznie moje i nie chcę się nimi dzielić.

Zawsze miałem też problem z pozowaniem do zdjęć. Tak bardzo się staram ładnie uśmiechnąć, ale jeszcze nigdy mi nie wyszło. A to zamknę oczy, a to jakoś głupio wyszczerzę zęby – zawsze coś nie gra. W Indonezji będę się jednak musiał tego nauczyć. Indonezyjczycy mają bowiem 2 narodowe sporty – pierwszy to badminton, a drugi strzelanie fotek wszystkim, zawsze i wszędzie. Jako Europejczyk nie mogę wychylić nosa z domu, żeby nie zostać przyatakowanym przez jakąś grupę nastolatek, które muszą mnie obfotografować od góry do dołu. Scenariusz jest zawsze podobny. Najpierw zdjęcie grupowe, następnie z każdym członkiem danej grupy z osobna, później freestyle – selfie w parze, grupowe, z dzióbkiem, bez dzióbka (dzióbek, chyba pochodzi od dzioba, więc przez ó; jak myślicie?) itd.

DSC00979DSC00980

Poza uczeniem na kursach językowych, pracuję w szkole, odpowiedniku naszego liceum. Szkoła jest wyznaniowa, z internatem, mundurkami i całkowitym zakazem posiadania i korzystania z jakiejkolwiek elektroniki poza wyznaczonymi godzinami po lekcjach. Zakaz dotyczy jednak tylko uczniów. Ja i inni nauczyciele mamy telefony i aparaty. Uczniom to nie przeszkadza. Proszą mnie o zdjęcia z mojego aparatu. Nie przeszkadza im fakt, że nawet go nie zobaczą. Sam fakt zapozowania do zdjęcia z obcokrajowcem im wystarcza.

DSC01064DSC01065

Trzecie miejsce, w którym uczę to szkoła dla pielęgniarek. Tam nie ma zakazu, więc obowiązuje jazda bez trzymanki. U niektórych studentek jestem już na profilowym.

Czasami moi współlokatorzy gdzieś mnie podwożą na swoich motorach. Normą jest, że akurat wtedy im się coś przypomina i muszą pilnie zahaczyć o dom. A tam… Oczywiście! Sesja zdjęciowa z całą rodziną.

DSC00957DSC00962

Tak sobie myślę, że gdybym za każde zrobione mi zdjęcie brał dolara, po dwóch tygodniach byłbym bogatym człowiekiem. Na blogach podróżniczych czytam często utyskiwania, że tubylcy w dalekich krajach mają komercyjne podejście do turystów, bo na przykład żądają zapłaty za zrobione im zdjęcie. Może po prostu są zmęczeni rolą małpy w klatce i pozwólcie, że użyję takiego górnolotnego stwierdzenia, chcą zaznaczyć w ten sposób swoją podmiotowość. Nie chcą być kolejną ciekawostką turystyczną, bo na chwilę bywa to nawet miłe, ale na dłuższą metę jest po prostu strasznie uciążliwe.

DSC01051

Ja już nigdy nie zrobię zdjęcia małpie w zoo, ani tym bardziej w obwoźnym cyrku, bo wiem, jak ona się czuje. Także fotografujmy, ale nie zapominajmy przy tym o takcie.

Facebookby feather


Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox
Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox