logo

Z pamiętnika laptopiarza

Pracowałem przez lata jako kelner. Najbardziej denerwowali mnie nie goście awanturujący się, nie marudy, nawet nie rodziny z dziećmi – na nich wszystkich są metody. Zmora kelnera to laptopiarze.

Exif_JPEG_420

Usiądzie taki, wyciągnie laptopa, zamówi kawę i siedzi 4 godziny. A Ty już wiesz, że masz pół dnia z głowy. Zamiast jak każdy porządny gość opuścić lokal po godzinie, maksymalnie dwóch, będzie się na Ciebie gapił, co godzinę prosił, abyś przypilnował mu tego cholernego laptopa, bo musi siku, będzie z nudów przeglądał kartę, chociaż i tak nic nie zamówi itd. Niby nic nie chce, ale nie pozwala o sobie zapomnieć. A jak już wreszcie zdecyduje się zapłacić, to wybierze akurat moment, kiedy masz pełną salę i nie wiesz, w co masz ręce włożyć. I oczywiście będzie mu się wtedy bardzo spieszyło, bo za chwilę ma samolot i oczywiście będzie chciał na te 8 zł fakturę i oczywiście zapłaci stówą, bo nie ma drobniej.

Ale jak już wyjdzie – odetchniesz z ulgą. Wreszcie spokój. Przynajmniej do jutra, kiedy zjawi się tu jego brat bliźniak i scenariusz się powtórzy. Zresztą inni jego bracia też już u Ciebie byli – wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu – ZAWSZE!

Taki oto spontaniczny wpis zrodził mi się na lotnisku w Denpasar na Bali, podczas pięciogodzinnego oczekiwania na samolot na Flores. Drodzy laptopiarze, nie obrażajcie się. Każdy był kiedyś jednym z Was. Drodzy kelnerzy, nie denerwujcie się. Może nawet nie wiecie, a to siedzi u Was właśnie Wasz ulubiony bloger szukający weny. 😉

PS. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że na półmetku mojego posiedzenia nad kawą i laptopem domówiłem nasi goreng, nie poprosiłem o fakturę i miałem drobne 😉

Facebookby feather


Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox
Inline
Please enter easy facebook like box shortcode from settings > Easy Fcebook Likebox